Maj 29 2017 13:24:51        
Strona głównaForumLinkiArtykułyGaleria zdjęć
Translator

Nawigacja
· Strona główna
· Księga Gości
· Współpraca
· Userbar'y
· Forum
· Linki
· Kontakt
· Historia
· Kategorie newsów
· Artykuły
· Szukaj
· FAQ
THEOCRACY
· O grze
· Wymagania
· Galeria zdjęć
PODSTAWY
· Mapa
· Menu
PLEMIONA
· Atlanie
· Axocopanie
· Yaxunowie
· Iztahuacanie
· Huatepekowie
· Teotitlanie
ROZGRYWKA
· Samouczki
· Przepowiednia
· Kroniki
· Gra wieloosobowa
· MultiPlayer w praktyce
· Obsługa interfejsu
· Skróty klawiszowe
JEDNOSTKI
· Ogólne
· Cechy jednostek
· Mieszkańcy
· Jednostki bojowe
· Magiczne
· Szkolenie
BOHATEROWIE
· Szermierze
· Włócznicy
· Łucznicy
PORUSZANIE
· Prowincja
· Krolestwo
WOJNA
· Walka
· Formacje
· Strategie
MAGIA
· Ogólnie
· Magiczne przedmioty
PRZEDMIOTY
· Maski
· Tarcze
· Pierścienie
· Topory
· Włócznie
· Łuki
· Miecze
· Klejnoty
· Inne
KAPŁANI
· Słońca
· Księżyca
· Gwiazd
· Natury
· Duszy
BUDYNKI
· Budowanie
· Produkcyjne
· Przetwarzające
· Szkoleniowe
· Magazynujące
· Inne
· Koszary
· Piramidy
· Specjalne
GOSPODARKA
· Surowce
· Kopalnie
· Produkcja
· Dostawy
· Transport
DYPLOMACJA
· Stosunki
· Relacje
MISJE W PRZEPOWIEDNI
CIEKAWOSTKI
· Pokój

Facebook


Deprecated: Function ereg() is deprecated in /home/theocracy/domains/theocracy.xgame.pl/public_html/articles.php on line 38
 
 
Hiakiri: Rok 1420
Minęło 11 miesięcy odkąd władzę objął Yarakhi, jesteśmy obecnie w sali tronowej gdzie Yarakhi przemawia na temat przyszłego rozwoju gospodarczego naszego małego królestwa. Główny nacisk postawił na odbudowę szkół. Temalochi, minister wojny przerwał nagle monolog Yarakhiego.
-Z całym szacunkiem mój panie, ale powinniśmy zainwestować większe sumy w szkolenie nowych rekrutów, by móc chronić nasz kraj przed odwetem Axocopan. Sześćdziesięciu ludzi, nie jest w stanie godnie bronić tego, o co walczyliśmy te kilkanaście miesięcy temur30;
-Spokojnie Temalochi- Przerwał mu Yarakhi podnosząc się z stołka- Armia jest ważna, ale nie możemy zaniedbać infrastruktury. Gdy ta będzie na godnym poziomie, to i wpłynie dobrze na nasze wojska, zresztą Axocopanie, nie mają jak nas zaatakować, wszystkie ich jednostkir30;
-Panie!- Do sali tronowej wbiegł młodzieniec odziany w liście, ziejąc suchym powietrzem z płóc. Upadł na kolana przed obliczem Yarakhiego, po czym wyksztusił z siebie:- Axocopanie! Zbliżają się! Ze cztery setki wojsk.
Słysząc te słowa, wszyscy powstali ze swoich miejsc rozpościerając oczy na oścież. Sam Yarakhi zamarł w bez ruchu, a i moje plecy przeszyły ciarki. Obudziwszy się z szoku, Yarakhi spojrzał na nas, po czym skierował słowa do młodzieńca, który nadal trwał w skłonie.
-Jak daleko są?
-Dwa dni od wioski Tarar17;alchi.
-To moja wioska, tam się urodziłem!- Krzyknął Temalochi, a przerażenie w jego oczach zaczęło wylewać się łzami. Yarakhi skierował swój wzrok na ministra wojny- Tam ich powitamy, zgadzasz się? Idealny teren do obrony.
-Tak, ale ich cztery setki- Mówił zająkując każde słowo.
-Ale i skarpy są, z których ostrzelać możemy kolumnę maszerującego wroga. Ilu wybijemy, zobaczymy, wiem jedynie, że musimy wyruszyć natychmiast.
-Tak panie- Zakrzyknęliśmy zgodnie wszyscy razem.

Pod wieczór następnego dnia byliśmy w wiosce, nie patrząc na zmęczenie zaczęliśmy wspinać się na skały, by jak najszybciej zająć dogodne miejsca na ich płaskich wzgórzach. Wspinanie się z wieloma kołczanami strzał na plecach nie jest łatwe, więc postanowiliśmy je wciągać. Temalochi zdobył od mieszkańców liny z lian, były bardzo pomocne.

Yarakhi stał na jednej ze skarp i patrzył w daleką ciemność, wypatrując najmniejszego ruchu, jakiegoś światła.
-Nocą nie maszerują, idą za dnia. Tchórze!- Krzyknął z całej siły rozrywając noc przeraźliwym warknięciem. W odpowiedzi usłyszał wypłoszone ptaki. Yarakhi zaczął uśmiechać się, wie, albo wierzy, że jutro wygramy.

Ranek był chłodny, zroszeni rosą i opatuleni ciepłymi promieniami Słońca, zajęliśmy stanowiska. W oddali słychać było maszerujące wojsko, było coraz bliżej. Jak na mój słuch, brzmiało to większą liczbą stóp niż cztery setki, o których wspomniał zwiadowca. Widząc mnie Yarakhi podszedł do mnie.
-Nie bój się, to te skały potęgują echo, jakie wydają ich stopy.
Skąd wiedział, o czym myślę? Nagle w powietrzu zabrzmiała pieśń setek gardeł, a Yarakhi zniknął gdzieś w cieniu nocy.

Strzała przeszyła gardziel jednego z wojowników Axocopanu, nie mogła spudłować, celowałem dostatecznie długo. Strzały zasypywały wroga niczym deszcz swoimi kroplami obmywa ludzkie ramiona. Wojsko stanęło, zaczęli osłaniać się rozpaczliwie tarczami, jednak ostrzał ze wszystkich stron dawał nam przewagę, a jakiej nie myślałem. Padali jak trącone włócznie. Wielu padało i wiło się z bólu, ze strzałami w nogach, plecach, ramionach jak i głowach. Krew spływała strumieniami, łucznicy wroga strzelali na oślep, jednak ich strzały odbijały się od skał, spadając i przebijając leżące ciała lub kalecząc kolejnych. Można rzec, że czoło kolumny leży u naszych stóp martwe. Co po niektórzy próbowali uciekać z wąwozu, ale nabijali się na włócznie swoich przywódców, którzy kazali rozpaczliwie maszerować dalej lub wspinać się na skały, by nas dorwać.
Nagle Yarakhi rozkazał zrzucać sieci, musiał po nie się wrócić do wioski nocą. Zaplątani wrogowie nie mogli uciec, stworzyli żywy mur. Widząc swoją klęskę, Axocopanie zakrzyknęli odwrót. Ten okazał się równie krwawy dla nich, strzały wbijały się im w plecy, dziesiątkując kolejne szeregi motłochu, a te co chwilę były wystrzeliwane z sześćdziesięciu łuków.

Pod wieczór, Axocopanie ponowili szturm przez wąwóz, chcieli się przez niego przedrzeć, by potem bezpiecznie się zreorganizować i uderzyć na nasze tyły. Problem tkwił w tym, że ciała poległych leżały im na drodze. Upadali potykając się o własnych towarzyszy, braci, ojców, synów. Nasz ostrzał ponownie ich zdziesiątkował, ponownie zakrzyknięto został odwrót.

Nad ranem, jakiś młodzieniec w pojedynkę podszedł na odległość strzału, podniósł rękę ku górze i:
-W imieniu Imperium Axocopańskiego, pragnę mówić z waszym dowódcą- Yarakhi podniósł się, podszedł do skarpy-
-Jestem Yarakhi, Cesarz Imperium Atlan, Wolnego Imperium Atlan, mów.
-Jestem Pakitlockli, Dowódca Północnej Armii Axocopanu, skierowanej do rozbicia buntu, jaki podnieśliście przeciw Świętemu Cesarzowir30;
-Dość, wiedz, że od dziś jesteśmy wolnym, niepodległym ludem.
-Pragnę rzec, że poddajemy się. Uznajemy waszą niepodległość na razie. Ale wkrótce się spotkamy ponownie. Wiedz Yarakhi, cesarzu, że tak się wyrażę. Lepiej by było, gdybyście się poddali, wy zginiecie, ale ocalicie swoje rodziny. A tak wybijemy cały wasz lud.
-Odejdź, bo korci mi strzałę wbić ci prosto w ten niewyparzony język.- Pakitlockli, warknął pod nosem, obrócił się na pięcie i odszedł.

Wieczorem Yarakhi wydał ucztę, na cześć tego wielkiego zwycięstwa. Rozpierała go duma, otrzymał blask chwały, jaki pragnął. Teraz czuł się jak ktoś wielki, pokonał Axocopan. Oby tylko ten blask nie przyćmił mu umysłu. Kraj trzeba rozbudować, nakarmić nasze wioski, mieszkańców Domów Wolności. Jednak ten stoi na balkonie, wpatrzony w gwiazdy. Marzy o wielkim imperium. Może to tylko pragnienie, które odłoży na bok.

Tak żem to widział, tak żem to spisał, prawdę pokoleniom przekazując. Tak mówię ja Hiakiri, nadworny skryba Imperium Atlan.
· Napisane przez Tenju dnia grudzień 27 2009 22:46:32· 3 komentarzy · 3657 czytań · Drukuj
 
 

 
 
Komentarze
#1 | Tenju dnia grudzień 27 2009 23:29:01
Ach szlag! Ale gafa we fragmencie:
Ranek był chłodny, zroszeni rosą i opatuleni ciepłymi promieniami Słońca, (...) -Nie bój się, to te skały potęgują echo, jakie wydają ich stopy.
Skąd wiedział, o czym myślę? (*) Nagle w powietrzu zabrzmiała pieśń setek gardeł, a Yarakhi zniknął gdzieś w cieniu nocy.

(*) Jak pisałem, coś mi nie pasowało w tym fragmencie, wykasowałem połowę i nie dopisałem Sad Miało być między innymi o tym, że Yarakhi przekradnie się bliżej Axocopan, po czym wróci i stwierdzi, że rozbijają obóz w celu regeneracji sił po długim marszu.
#2 | exit dnia grudzień 28 2009 00:01:01
Popraw, wyślij raz jeszcze Wink Bo chyba poprawiłeś, ale mogłem usunąć Pfft Bo były podwójne Pfft jeśli dobrze pamiętam
#3 | TONATIUH dnia wrzesień 11 2015 17:38:32
niezłe opowiadanie Smile
 
 
 
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
 
 
 
 
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
 
 
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 1,659
· Najnowszy użytkownik: Reszef

Ostatnie artykuły
· Hiakiri: Rok 1420
· Hiakiri: Rok 1419
· Perypetje związane z...
· Poinsencja
· Bogowie Azteków

Losowa Fotka

Plastikarz.pl | Spawanie Plastiku Szczecin
KONKRET PIZZA



Copyrights by Theocracy.xgame.pl | Theme by Lucasso
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
2,255,091 Unikalnych wizyt